Trzylatkowi należały się jakieś pojemne, porządne skrzynie na zabawki. Wymyśliłam, że te po jabłkach – po dokręceniu kółeczek – będą w sam raz. Skrzynki „robiły się” baaaardzo długo, bo w międzyczasie M. stwierdził, że sam zmontuje skrzynki z resztek paneli podłogowych ;) Nieźle, ale zmontował tylko jedną. Pod wpływem weny dokończyłam więc malowanie i pokrycia (z zasłony) do skrzyń jabłkowych. Kółeczek w skrzynkach jednak brak, bo M. się zbuntował, że to takie badziewie i tylko na czas kiedy nie dorobi drugiej. A że do dzieciowego pokoju trzy skrzynie nie potrzebne, to zawinęłam jedną dla siebie do swojego craft space :) A tu pojawiła się MASZYNA DO SZYCIA. Tescowa co prawda, ale już coś działam i źle nie jest. Pierwsze co na niej uszyłam, to kołderkę i poduszkę dla nienarodzonego. Wykorzystałam to co było pod ręką, czyli starą (oj żałowałam strasznie bo bardzo poprzecierana i ciężko było) poszewkę na poduszkę i bawełniany kocyk. Wyszło jak wyszło, ale już zabieram się za po...