Przejdź do głównej zawartości

Posty

Wyświetlam posty z etykietą aplikacja

Komplet niemowlęcy i coś superprostego

Potrzebowałam spodni przejściowych dla dzidzia. A, że miałam dobrej jakości bluz ę polarow ą , to ciachciach i spodnie są. Materiał w kratkę to męska koszula, która kiedyś stanie się piżamką :) Do kompletu chusteczka z aplikacją wykonaną z kołnierzyka koszuli. Spodnie szyłam na oko, mając na wzór śpiochy. Szyło mi się całkiem szybko, zwłaszcza, że nie obrzucałam brzegów.   BEFOR AFTER   Z dzidziem w środku   A na koniec leniwy fartuszek. 1. Bierzemy ściereczkę kuchenną. 2. Kładziemy pionowo. 3. Górne rogi zawijamy do środka (opcjonalnie przyszywamy). 4. Przyszywamy sznurki.

Siostrzenica

Sama mam dwóch chłopców, więc jak się urodziła, to ciotka zwariowała.  Łatwo nie było, bo dzieciaki chore (znowu!), inhalacje 3x dziennie razy dwa. Ale już ok . Uszyłam kocyk, ozdobiony połyskliwą lamówką i tildowym kwiatuszkiem – coby było bardziej kobieco ;) Kocyk niebieski, głównie dlatego, że była to najlepszej jakości flanelka w sklepie (swoją drogą i tak straszna tandeta, można rozwarstwiać palcami).  Ponadto jeszcze dwie pieluchy flanelowe i grzechocząca piłka w kolorze łososiowym (?) :   Pieluchy (tu dzież: flanelowe podkładki) mają szerokie, podwójne plisy z sinusoidą, które usztywniają, co pozwala na zachowanie lepszego k ształt u i łatwiejszego ro zściełania jedną ręką (przydatne np. u lekarza ). Do kompletu dwa śliniaki. Z aplikacjami z kocyka. Szaleństwa śliniakowego ciąg dalszy nastąpi (jeszcze mam 3 do pokazania).   Koroneczki kawałek, a co! W końcu to dziewczynka. Ca łość zestaw...

Szyję recyklingowo.

  I trochę się bawię maszyną, co sprawia radochę ;) Oto pierwsze moje śliniaki. Do tej pory zrobiłam ich 8. Łatwo się szyje, a każdy posiada pewne osobiste udogodnienia, które w prowadzam dla własnej wygody używania.   Tu wprawiałam   się w aplikacji. Trochę oszukańcza, bo Teletubiś jest w całości wycięty. Fizelina i naprasowywanie jakoś zbyt pracochłonne mi się wydało, dlatego wyciętą aplikację przykleiłam klejem introligatorskim. Metoda się świetnie sprawdziła, także polecam. Wydawało mi się, że tylko ja jestem taka genialna, ale okazało się, że jest to powszechnie stosowane, np. tu.   I jeszcze coś z czego jestem bardzo niezadowolona, ale przynajmniej spróbowałam. Koszyczek, który w zamierzeniu miał być czymś innym, a skończył w łapkach przedszkolaka. Ale cenne doświadczenie posiadłam. Mianowicie te naszyte cosiki bardzo usztywniają całość. Nie zdawałam sobie sprawy, że szew również może być świetnym usztywnieniem konstrucji us...