Grzebałam się, ale w końcu zawisła, została sfotografowana i publikuję. Z efektu jestem w miarę zadowolona, pomimo popełnienia - chyba największego - błędu, tj. nierozkręcenia wszystkich elementów. Najbardziej żałuję, że nie „odbiłam” tylnej ścianki mebla, gdyż wnęki półek malowało się fatalnie. Szafka to: - sklejka drewniana, - wiek ok. 20 lat, - pokrzywiona w wyniku różnego przechowywania, - bejcowana. Metamorfoza polegała na: - umyciu płynem do naczyń (aby pozbyć się piwnicznego kurzu), - przetarciu rozpuszczalnikiem, - pomalowaniu 3x wałkiem, farbą akrylową do drewna i metalu, - zabezpieczeniu (przed kurzem i szybkim wytarciem) części poziomych lakierem bezbarwnym 1x. Z bejcą miałam problem, ponieważ zaczęła mieszać się z białą farbą dając uroczy, różowy kolorek. Gdybym miała córeczkę, to pewnie skończyłoby się na 1 warstwie :) Szafka jest bardzo pojemna, mimo że nie zajmuje dużo miejsca. Ma tylko 32cm głębokości, a zmieściłam w niej wszystkie ubrank...