Przejdź do głównej zawartości

Posty

Wyświetlam posty z etykietą szycie zabawek

Jak zrobić napis na materiale

  To post o tym jak nie mając pieczątek i farby do materiału zrobić napis na uszytku.  Potrzebujemy: 1.  farby akrylowej (nietoksycznej!) np. do drewna. 2. tekturki 3. kawałka gąbki 4. kawałka materiału - oczywiście 5.  żelazka - opcjonalnie. I działamy:  - z tekturki wycinamy literki - gąbkę moczymy w farbie - wycięte literki przykładamy do gąbki (nadmiar farby usuwamy z literki poprzez wykonanie próbnej pieczątki np. na gazecie) - przykładamy literkę do materiału, dociskamy lekko. Nie trzymamy zbyt długo bo przykleimy literkę do materiału. - opcjonalnie: prasujemy napis po wyschnięciu (koniecznie przez szmatkę!). Uwaga żeby nie powstał napis w lustrzanym odbiciu! Tadaaaaaaaaaa! Do kompletu powskał jeszcze Metkowiec zwany królikiem. Domyślacie się, że szyłam prezent dla niemowlak :) Mama Hubcia zadowolona, sam zainteresowany nie miał zdania :) Wszystko przyszywane. Szczerze wierze, że bezpieczne. Pozdrawiam...

Sapcio

Synio zamówił sobie maskotkę na urodziny. Ale żeby to był piesek. Tylko taki sam jak ma Franklin . Obiecałam, była też z tej okazji wycieczka a u t o b u s e m (cóż za atrakcja!) specjalnie po materiał na pieska. Przedszkolak wybrał i czekał.  Czekał długo. Sapcio waruje, stoi, leży prosi... Myślałam i kombinowałam nad wykrojem, ale skapitulowałam i poszłam na łatwiznę (że what?! szycie zajęło ok 20h!).   Z wykrojem pomogła Ania. Sugerowała też trochę innowacji, żeby piesio był bardziej sapciowaty, ale dobrze, że już nie kombinowałam, bo Jasiek zachwycony guzikami i nóżkami, które się obracają. Tylko brzuszek mało pękaty. Oczka delikatnie zezowate, mimo to nie odbierają uroku. W nocy Jasia pilnuje Sapcio, ale wprawne oko zauważy, że przytulany jest miś Czuba.

Torebka dla dziewczynki

Taka tam zaległość. Dziewczynka (lat 4) bardzo się z prezentu ucieszyła, choć ja nie do końca byłam zadowolona z efektu końcowego. Recykling mały musiał być: Boniek bez recyklingu nie szyje. Dla zainteresowanych: widoczne cóś na zdjęciu to taki wynalazek do pieluchy. Wkłada się to niemowlakowi i niby ma łapać grubsze zanieczyszczenia, żeby mniej prania było. Tylko jakoś przy stosowaniu jednorazówek nie widzę sensu stosowania tego 'kupołapacza'. Wynalazek wygląda jakby miękka fizelina bez kleju, dlatego kilka takich połączyłam z bawełną i otrzymałam wzmocnioną podszewkę. Poniżej widoczne takie małe oszustwo polegające na dodaniu metki. Metka z bluzeczki, którą pociachałam na ozdobniki, m.in. widoczny wyżej kwiatek. Reszta torebki z tego samego materiału co pokrowce na skrzynie .     P.S. Wiosna idzie!!!! Od razu lepiej na duszy :)

Rudolf czerwononosy

Jak tylko zobaczyłam reniferki na blogach to zapragnęłam własnego. I naprawdę nie potrafiłam odpowiedzieć mężowi   po co mi maskotka-renifer. Zawisł na choince, bo tam najlepiej się czuje. Przedszkolak wierci dziurę w brzuchu „Mamo zrób mu sanki. A w sankach Świętego Mikołaja!”. Może na następne święta :)     Życzę wszystkim wesołych Świąt Bożego Narodzenia. Pięknych momentów w gronie rodziny   i   wiele radości z nich czerpanej. Wasz Boniek.

Zrób sobie pamiątkę.

Tydzień temu odwiedzili nas znajomi z dwójką dzieci. Atrakcją dnia było wyjście na zamek. Coby pociechy po zejściu nie truły o jakieś plastikowe suweniry wymyśliłam, że uszyję dla nich breloczki/zawieszki. Dla   najstarszego zrobiłam coś w stylu sakiewki na klucze. Wzory wydrukowane na kartce transferowej do naprasowanek. Z dwóch próbnych wydruków szybciutko wyszły dwa magnesy na lodówkę. Z efektów jestem bardzo zadowolona. Spodobało mi się to naprasowywanie, myślę, że będę wykorzystywać taki rodzaj zdobienia. Dwa magnesy zrobione z magnesów-reklamówek, pianki pod panele i wydruku. Polakierowane.     Zawieszki. I jeszcze chwalę się woreczkami do szafy. Miętowe na mięte :) Lub lawendę. Lub igły sosny. Uszyte z cienkiej bawełny, bo jakoś wydawało mi się, że inny materiał będzie zatrzymywał zapach :)      

Ja szyję! Oraz zaległe skrzynki po jabłkach.

Trzylatkowi należały się jakieś pojemne, porządne skrzynie na zabawki. Wymyśliłam, że te po jabłkach – po dokręceniu kółeczek – będą w sam raz. Skrzynki „robiły się” baaaardzo długo, bo w międzyczasie M. stwierdził, że sam zmontuje skrzynki z resztek paneli podłogowych ;) Nieźle, ale zmontował tylko jedną. Pod wpływem weny dokończyłam więc malowanie i pokrycia (z zasłony) do skrzyń jabłkowych. Kółeczek w skrzynkach jednak brak, bo M. się zbuntował, że to takie badziewie i tylko na czas kiedy nie dorobi drugiej. A że do dzieciowego pokoju trzy skrzynie nie potrzebne, to zawinęłam jedną dla siebie do swojego craft space :) A tu pojawiła się MASZYNA DO SZYCIA. Tescowa co prawda, ale już coś działam i źle nie jest. Pierwsze co na niej uszyłam, to kołderkę i poduszkę dla nienarodzonego. Wykorzystałam to co było pod ręką, czyli starą (oj żałowałam strasznie bo bardzo poprzecierana i ciężko było) poszewkę na poduszkę i bawełniany kocyk. Wyszło jak wyszło, ale już zabieram się za po...